Evelyn
Miarowe pikanie aparatury monitorującej stało się moim nieodłącznym towarzyszem przez kilka ostatnich dni. Dryfowałam na granicy świadomości, czując obecność Devona przy łóżku; ściskał moją dłoń tak, jakbym miała zniknąć, gdyby tylko ją puścił.
Dzisiejszy dzień był jednak inny. Lekarze w końcu uznali mój stan za na tyle stabilny, by przenieść mnie z oddziału intensywnej terapii do zwykłej s






