Siedział tam zamarły, a ja w niego wpatrywałam się. Widziałam gniew w jego oczach, ale po prostu na niego patrzyłam.
– To nie fair. – Odwróciłam się w stronę Shannon.
– Co nie jest fair? Jak traktowałeś moją matkę jak omegę? Albo to, że ona odmawia dalszego uginania się przed twoimi żałosnymi żądaniami? – Spojrzała na mnie gniewnie, ale ja tylko przechyliłam głowę. – Żadne z was nie potrafi podać






