Po tym, jak wbiegłam na górę, by przynieść prezenty, ruszyliśmy w drogę. Zdecydowaliśmy, że pojedziemy tam razem, ale kiedy wyszliśmy z budynku do vana Wendy, który pożyczyła jej mama, czekała na nas limuzyna.
Wszyscy zmarszczyli brwi, aż Brandon jakby się zorientował. – Przepraszam, że wam nie powiedziałem. Chciałem, żeby to była niespodzianka na twoje urodziny. – Uśmiechnął się, otwierając drzwi






