"Amy..." Toya weszła za mną do domu, ale Carly podniosła głowę.
Wskazała na ścianę obok drzwi. "Tatuś powiedział, że twoi przyjaciele będą potrzebować szat, więc je przygotowaliśmy i czekają." Jej cichy głos ledwo przekraczał szept, gdy ja szłam dalej. Poradzą sobie.
Od razu skierowałam się na górę. Nie byłam pewna, dokąd zmierzam, ale wiedziałam, że nie chcę teraz mieć do czynienia z tym mężczyzn






