Obserwowałem, jak odwraca twarz, z powrotem w kierunku drzew, zanim się odwróciłem i stanąłem twarzą do szkła. Przycisnąłem do niego dłonie i zamiast solidnej ściany, której się spodziewałem, poczułem, jakby się uginało, niemal jak bańka. Wcisnąłem się głębiej, napierając dalej, powodując, że bańka się zapadała.
Z każdym krokiem bańka stawiała mi coraz większy opór. Walczyła, nie pozwalając mi wej






