Usiadłam, gdy Ternen skończył. Moja magia słabła, odepchnięta i nagle do mnie powracająca. Cena, jaką płaciło moje ciało, zaczynała dawać o sobie znać. Opuściłam głowę między nogami, żeby powstrzymać wirowanie pokoju i zepchnąć żółć z powrotem do żołądka. Mama masowała mi plecy, gdy oddychałam przez kolejną falę mdłości.
– Już dobrze, kochanie – powiedziała cicho.
– Możemy to zrobić innej nocy – R






