W oddali rozległo się wycie. Wołanie pełne bólu. Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy biec w stronę tego dźwięku. Drugie wycie przeszyło powietrze, ale tym razem się załamało. Biegliśmy sprintem, ponieważ drugie wycie brzmiało na wyczerpane i bliskie załamania. "Musimy tam dotrzeć" - zawołałam do moich wilczyc.
"Dotrzemy" - odparła Nix, łapiąc gwałtownie powietrze. Przesuwaliśmy granice wytrzymałoś






