"Dobra." Wsunęłam się na krzesło i spojrzałam na zebranych. "Lynn, Toya i ja wyjeżdżamy dziś, by wrócić do watahy mojego ojca. Wy zostaniecie tutaj, z moją mamą i Wendy, żeby zapewnić wam bezpieczeństwo. Wrócę z jedzeniem, jeśli będziecie czegoś potrzebować, ale nie planujcie tu długo zostać."
Pojawiło się kilka spojrzeń. "Dlaczego nie możemy po prostu pojechać z tobą?" Shelly spojrzała na moją ma






