Kiedy obie torby były pełne, a zapas roztworu wilczego ziela Vince’a kompletnie wyczerpany, ruszyliśmy z budynku medycznego. Luke zamknął za nami drzwi, a kiedy przekrzywiłam głowę, obserwując go, podrapał się po karku.
– Wszyscy inni są już w domu stada i czekają na spotkanie. Chyba zamknąłem je odruchowo. – Końcówki jego uszu lekko zaróżowiły się, gdy się odwróciłam.
Rowan poruszył się, a ja usł






