Zarówno Rowan, jak i ja zwróciliśmy się do taty. – Zaklęcie atakujące naszą więź? – Głos Rowana był cichy. – Kto wciąż żyje i włada magią?
Potrząsnęłam głową. – Wszyscy, których znałam do tej pory, nie żyją. – Wypuściłam powietrze. – Wygląda na to, że jeszcze nie wyszliśmy z lasu.
Tata parsknął. – Nigdy nie wychodzimy z lasu, szczeniaku. – Wskazał głową na miskę, którą wciąż trzymałam w rękach.






