Theo szarpał się w więzach, ale był zbyt mocno przywiązany do krzesła, by móc się poruszyć. – Nie możesz tego zrobić. – Jego krzyk rozniósł się po małym pomieszczeniu.
Potarłam ucho wolną ręką, podchodząc bliżej. – Jasne, że mogę. – Chwyciłam mały stolik na kółkach spod ściany i załadowałam na niego narzędzia, których chciałam użyć. – Powiem tylko, że nie jesteś pierwszą osobą, którą torturowałam






