Rzuciłam się do ataku, zanim zdążyłam pomyśleć. Mój towarzysz znajdował się w samym centrum tego śmiertelnego kręgu napastników, a ja musiałam dotrzeć do jego boku.
– Megan! – krzyknęłam, widząc, jak się wzdryga. – Zacznij pompować w niego moc. Jest słaby i się nie regeneruje.
– Dobra! – Pobiegła z powrotem między drzewa. Wkrótce poczułam przepływ mocy, a skurcz w moim żołądku zelżał. Głowa Rowana






