Voktor śnił o surrealistycznym miejscu, przepełnionym absolutnym spokojem i ciszą. Spacerując po parku, dostrzegł małego kotka chowającego się pod drzewem, który na jego widok wycofał się głębiej.
– Spokojnie. Nie skrzywdzę cię – powiedział, kucając przed nim i wyciągając rękę, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Nie mógł powstrzymać uśmiechu na widok stworzenia, które tak bardzo przypominało mu






