Punkt widzenia Ophelii
Obserwowałam Vivienne, wyniszczoną i złamaną, i pozwoliłam sobie na najdrobniejszy uśmieszek. – Dawno się nie widziałyśmy.
Jej oczy płonęły nienawiścią. – Przyszłaś tu, by triumfować?
Nie potrzebowałam jej słów, by znać prawdę. Jej nogi – okaleczone, zawodne i słabe – nie były dziełem przypadku. Wszyscy inni myśleli, że to efekt jakiegoś nieostrożnego starcia w celach watahy






