Z perspektywy Juliana
W chwili, gdy przestąpiłem próg wielkiej sali, zapach krwi uderzył we mnie niczym grom z jasnego nieba.
Nie była to jednak byle jaka krew – o nie.
Była to krew cuchnąca upokorzeniem i bólem; krew pochodząca od wilczycy rozdzieranej na strzępy, nie tylko fizycznie, lecz na wskroś duszy.
Mój wewnętrzny wilk zbudził się gwałtownie, wyjąc w moim wnętrzu. Instynkty wezbrały jak po






