Rozdział 27 – Ciemne strony macierzyństwa
Harper
Nie wiedziałam, jak długo wpatrywałam się w te urocze dzieci przez lustro weneckie, ale miałam pewność, że zajęło mi to dłuższą chwilę. Nie potrafiłam się opanować. Zbyt mocno wciągnęło mnie mieszanie i dopasowywanie moich i Varicka cech fizycznych w głowie, byle tylko móc wyobrazić sobie nasze dzieci. Do tego bawiłam się chłopięcymi imionami, próbu






