languageJęzyk
Strona główna/Królewski/Nienawidzona Luna Króla/Rozdział 3 - Moczenie się z królem ___

Rozdział 3 - Moczenie się z królem ___

Autor: Ilsa Brenner22 cze 2026

< Varick >

Królestwo Aethelgardu jest rozległe i wspaniałe. Naturalne było więc, że na każdej granicy postawiłem wieże strażnicze, aby mieć pewność, że nasza ziemia jest dobrze strzeżona. Dodatkowo nakazałem strażnikom patrolowanie terenu co godzinę, dzień i noc. Odkąd stworzono te światy, panował w nich pokój, ale ostrożność nigdy nie zawadzi.

Moi ludzie dobrze wywiązywali się ze swoich obowiązków, ale jako król wolałem od czasu do czasu sam sprawdzać ziemie, przebywać poza zamkiem i doglądać, czy wszystko jest w porządku.

Wieczory były najlepszym czasem na przybranie formy likana. Przebiegałem wtedy całe królestwo, czasami nie zatrzymując się przez wiele godzin, aż świt pojawiał się na horyzoncie. Był to mój sposób na utrzymanie formy i kondycji. Bieganie było dla mnie ekscytujące i stanowiło świetny sposób na odstresowanie się po dworskich dramatach.

Takich jak na przykład ta dzisiejsza noc, kiedy dowiedziałem się, że moja korona jest zagrożona.

Mój ojciec znany był z używania nieczystych zagrywek, by dostać to, czego chciał. Nigdy nie spodziewałem się, że użyje ich przeciwko mnie. Kiedy Elyon powiedział mi o dekrecie, natychmiast zwołałem radę i nakazałem go usunąć, ale ku mojemu rozczarowaniu, odmówili, twierdząc, że słowa mojego ojca są ostateczne, niepodlegające negocjacjom i mają natychmiastową moc wykonawczą.

Musiałem panować nad sobą, by nie posłać ich wszystkich do piachu. Teraz to ja jestem Alfą. Ja jestem królem. Powinienem mieć pełną kontrolę nad moimi poddanymi, ale wygląda na to, że ojciec zadbał o to, bym nie mógł wykręcić się z tego problemu.

Jasna cholera.

Bieganie po królestwie skutecznie ostudziło mój gniew po niefortunnych wydarzeniach nocy. Uspokoiłem się, ale myśl o tym, że muszę wziąć kobietę za królową, wciąż nie dawała mi spokoju. Nie wiedziałem jeszcze, jak to zrobię, ale byłem pewien, że użyję podstępu, by wypełnić dekret.

Oko za oko. Ząb za ząb. Czas wykorzystać nauki ojca przeciwko niemu samemu.

Kiedy poranne słońce oświetliło moje metalicznie czarne futro, był to dla mnie sygnał do powrotu, ale zamiast udać się bezpośrednio do zamku, pojechałem do mojej posiadłości położonej nad pobliskim jeziorem, na północny wschód od królestwa. Zbudowaną z najszlachetniejszych kamieni w kraju rezydencję ojciec podarował mi, gdy po raz pierwszy pomyślnie przemieniłem się w wieku dwunastu lat.

To miejsce stało się moim azylem. Jedynym miejscem wolnym od zmartwień, ministrów i kobiet. Przede wszystkim od nich.

Cieszyłem się na myśl o kojącej kąpieli w mojej łazience, jednak dokładnie w momencie, gdy przekroczyłem próg budynku, wyczułem obecność. Ktoś był w środku i roztaczał zapach, który był dla mojego nosa jednocześnie nęcący i trujący.

Natychmiast przeszedłem w tryb gotowości.

Powoli ruszyłem śladem zapachu, który doprowadził mnie do mojej sypialni. Intruz miał czelność wtargnąć do mojej najbardziej osobistej przestrzeni.

Ale zamiast jeszcze bardziej się nachmurzyć, uśmiechnąłem się złośliwie, ciesząc się na myśl o tym, że własnymi rękami urwę temu intruzowi głowę.

Gdy wszedłem do sypialni, zapach stawał się coraz silniejszy. Wahaliłem się między odruchem wymiotnym a rozkoszowaniem się nim. Byłem niemal kuszony tym drugim, co tylko potęgowało moją wściekłość. Ten intruz mógł używać magii, by do mnie dotrzeć.

Będąc już w środku, rozejrzałem się, ale w komnacie nikogo nie było. Żadnego śladu żywej duszy, zmarłej czy jakiejkolwiek innej.

Dopiero gdy otworzyłem podwójne drzwi do łazienki, zapach uderzył we mnie z ogromną siłą. Warknąłem z niezadowoleniem.

Może to olejki mnie zmyliły i dlatego nie od razu zorientowałem się, o kogo chodzi, ale teraz, gdy stałem przed kompletnie nagą kobietą korzystającą z mojego basenu, wiedziałem już na pewno.

Pierwszą myślą, jaka przemknęła mi wtedy przez głowę, było: „Ukręcę Elyonowi łeb za to”.

Kobieta siedziała wygodnie na częściowo zanurzonym stopniu basenu, ale widziałem wyraźnie, że jest nagusieńka, tak jak ja, gdy wracam do ludzkiej formy. Co prawda ja też byłem wcześniej nagi, ale dzięki czarom wiedźm wilkołaki i likany nie musiały martwić się o ubranie po przemianie. Teraz byłem już należycie odziany w mój codzienny strój — białą tunikę i luźne spodnie; idealny wygląd, by ponownie przesłuchać tę kobietę.

Sposób, w jaki wygięte były jej plecy, i to, jak nieskazitelnie i czysto biało wyglądały w promieniach słońca, kusiło mnie, by się w nie wgapiać zamiast odwrócić wzrok. Zacisnąłem dłonie, czując rozczarowanie własną idiotyczną słabością. Pokazywała tylko ładne, kobiece plecy. Nic wielkiego. Ale nienawidziłem tego, że nie mogłem od nich oderwać oczu.

Przyglądałem się jej dalej, wciąż zastanawiając się, jak jej przerwać, gdy nagle, ni stąd, ni zowąd, przestała suszyć włosy i spojrzała w górę.

Nasze oczy się spotkały; w jej spojrzeniu natychmiast pojawiło się zaskoczenie, podczas gdy moje balansowało między gniewem a rozbawieniem.

— Szlag! — krzyknęła, po czym wskoczyła do wody.

Podszedłem do basenu, stając bezpośrednio nad schodami, by odciąć jej drogę wyjścia, i czekałem, aż się wynurzy.

Po minucie zrobiła to, ale po drugiej stronie basenu, poza moim zasięgiem.

— Myślałam, że zdążę się wykąpać przed twoim przyjściem. Chyba się myliłam — stwierdziła, rzucając mi zawiedzione spojrzenie. Była zwrócona twarzą do mnie, ale ciało przyciskała do płytek basenu, jakby próbowała osłonić swoją nagość przed moim wzrokiem.

Hm, jakbym niby chciał patrzeć na te nieistotne narządy rozrodcze.

Uniosłem brew i wypiąłem pierś, czując z siebie dumę. — Nie będę się o to spierał. Niestety dla ciebie, biegam bardzo szybko.

— Nie jesteś zaskoczony moją obecnością tutaj — zauważyła.

Kucnąłem na podłodze i zanurzyłem palec w wodzie, sprawdzając jej temperaturę. Była dziwnie ciepła i zachęcająca. Jakby strumień zasilający mój basen pochwalał kąpiel tej kobiety.

— Nie pojąłem jeszcze w pełni, jak to się stało, że magicznie wylądowałaś tutaj zamiast w lochu, i to z głową na karku — zacząłem — ale mam silne podejrzenie, że mój drogi brat maczał w tym palce. On dostanie to, co mu się należy, a co do ciebie, cóż, zdecyduję później, kiedy już wyjdziesz z mojego basenu. Widzisz, właśnie wróciłem z solidnego biegu, czuję się brudny i zmęczony. Muszę wziąć kąpiel i w spokoju nacieszyć się wodą.

Uniosła podbródek, wyczuwając aluzję. Nie lubię dzielić się moją własnością, w tym moją wodą, co oznaczało, że absolutnie nie jest tu mile widziana.

— Zatem, czy byłoby zbyt wielkim wysiłkiem dla Jego Wysokości, gdyby wyszedł? — zapytała, po czym skierowała wzrok na wodę. — Byłabym wdzięczna, gdybyś dał mi chwilę prywatności, bym mogła... założyć przyzwoite ubranie.

— Nie — odpowiedziałem szybko, a na mojej szczęce pojawił się tik. — Jestem królem. To moja posiadłość. Nie ty będziesz mi rozkazywać, co mam robić.

— Słyszałam, że nienawidzisz kobiet, Wasza Wysokość.

— Zgadza się.

— Zatem mniemam, że nienawidzisz też patrzeć na nie całkiem nago, prawda?

— Oczywiście.

Przez ułamek sekundy niemal zawahałem się z odpowiedzią. W mojej głowie pojawił się obraz jej nagich pleców sprzed chwili. Nie chciałem przyznać przed samym sobą, że mojemu wzrokowi sprawiło to przyjemność. Przeklęte zmysły. To zdrajcy.

— Więc to rozwiązanie idealne dla obu stron — kontynuowała. — Ty wychodzisz. Ja ubieram się w prywatności. Ty będziesz mógł wykąpać się w swoim basenie.

Miała czelność negocjować ze mną. Moje oczy zwęziły się w szparki i wstałem.

— A co powiesz na to? Ty wychodzisz teraz. Ja się kąpię. Nic mnie nie obchodzi, co tam prezentujesz tym swoim marnym ciałem.

Jej twarz wykrzywiła się w grymasie. — Książę Elyon ostrzegał mnie przed twoim kwiecistym językiem.

— Dobrze. To znaczy, że nie muszę owijać w bawełnę wszystkiego, co do ciebie mówię. Więc zamierzasz wyjść czy nie? Marnujesz mój czas, kobieto. Nie należę do cierpliwych mężczyzn.

Zmarszczyła brwi, co świadczyło o tym, że jest zestresowana. Nic mnie to nie obchodziło. To była jej wina, że w ogóle zdecydowała się na kąpiel w moim basenie.

— Zostanę tutaj, dopóki nie wyjdziesz — oświadczyła w końcu, znów unosząc podbródek i rzucając mi poważne spojrzenie. — Nie jestem podglądaczką, Wasza Wysoko—ść, i z pewnością nie należę do kobiet, które paradują z cyckami i kroczen na widoku.

Zgodnie z przewidywaniami, dość problematyczna kobieta.

Zaciskając zęby, wziąłem głęboki oddech, by opanować gniew. Skoro nie chciała opuścić mojego basenu, to niech tak będzie.

— Zatem to nie mój problem — powiedziałem i zacząłem się rozbierać.

— Co... co ty robisz? — zapytała, a jej głos nagle stał się drżący. Czy to ze strachu, czy ze skrępowania, mało mnie obchodziło. Niech to odczuje jako formę kary.

Zrzuciłem tunikę na podłogę i dalej odpinałem pas, rzucając jej ostre spojrzenie. — Biorę moją zasłużoną kąpiel, oczywiście.

Kiedy ściągnąłem spodnie, natychmiast odwróciła głowę. Jej jasna cera oblała się purpurą.

To było coś nowego.

Zazwyczaj, gdy moje poddane płci żeńskiej mnie widzą, spuszczają nisko głowy, a ich twarze stają się białe jak kreda. To był pierwszy raz, kiedy widziałem kobietę reagującą w ten sposób na mój widok.

Cóż, to był też pierwszy raz, kiedy rozebrałem się do naga przed kobietą. Nigdy w życiu nie przypuszczałem, że to zrobię, ale nie miałem wyboru. Nie mogłem pozwolić kobiecie wygrać. Nie mogłem dać jej zwyciężyć.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki