CORMAC
Rogan zakasłał jeszcze raz, ale tym razem było inaczej. Krew, którą wypluł, nie była już tak czerwona i gęsta. A energia, która z niego uchodziła, była powoli zastępowana przez moją własną.
Ból, choć rozdzierający, stawał się możliwy do zniesienia. Czułem, jak energia alfy mojej watahy przepływa przeze mnie do Rogana, dzięki czemu sytuacja stawała się bardziej opanowana.
„Składasz wielką of






