Chłopcy zaczynają snuć plany, a ja niemal natychmiast przestaję nadążać za tym, o czym mówią. Nie chodzi o to, że celowo próbują mnie wykluczyć, mówiąc szyfrem czy coś w tym stylu – po prostu nie znam połowy osób, o których wspominają, ani miejsc, ani strategii.
Po paru minutach wypuszczam długie westchnienie, wstaję i podnoszę swój na wpół wypity kubek kawy.
– Wszystko w porządku? – pyta Cristian






