– Przepraszam, Isadoro – mówi Cristiano, spoglądając na swój talerz i splatając dłonie na kolanach. – Masz rację.
Moje brwi wędrują do góry, a kręgosłup się prostuje. Bo, szczerze mówiąc, to nie są dwa zdania, które słyszałam zbyt często w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
Cristiano podnosi wzrok na mnie. – To dla mnie trudne. Moim odruchowym odruchem jest trzymanie cię w niepewności, ponieważ wciąż






