– Ten świat, Isadoro – mówi cicho Cristiano, a jego szaroniebieskie oczy są utkwione w moich. – On zawsze będzie istniał. Nawet gdyby mój ojciec umarł, a ja i wszyscy moi bracia odeszlibyśmy… ktoś inny by przyszedł, by zająć jego miejsce. Ktoś by to przejął, zdobył władzę i zaczął to wszystko od nowa.
– Więc tym kimś musisz być ty? – pytam, unosząc brew, nie do końca w to wierząc.
– Tym kimś powin






