Następne kilka godzin mija szybko, głównie dlatego, że… cóż, bo nie pozwalam sobie na zbyt wiele myśli. Zamiast tego biorę się do roboty.
— Isadoro — jęczy Finnian Sullivan, gdy mijam go w drzwiach i wchodzę do jego pokoju, zaczynając zgarniać ubrania z podłogi i wrzucać je do kosza na pranie. — Błagam, Isadoro, nie możesz po prostu przelewać wszystkich swoich emocji na obowiązki domowe…
— Owszem,






