— Mamo, proszę, nie bądź taka — Vivienne objęła i pocieszyła matkę.
Alfa Killian szybko dostrzegł małą dziewczynkę idącą w ich kierunku.
Serce mu urosło, a z duszy ulotnił się wszelki niepokój. — Moja mała Celeste.
Killian uklęknął i rozłożył ramiona, a dziewczynka wpadła w nie, chichocząc.
Ramiona Alfy oplotły ją, gdy podnosił się z nią na rękach.
Na nadgarstku wciąż miała szmaragdową bransoletkę






