Narracja trzecioosobowa
Riley szła wąskim korytarzem centrum akademickiego, gdy słońce zaczęło zachodzić w niedzielny wieczór. Krew splamiła jej wargę; wytarła jej resztkę kciukiem, zanim opuściła budynek i wróciła do akademika.
Czuła, jak mrok wewnątrz niej wierci się z zachwytu, gdy krew, którą właśnie skonsumował, nasyciła go i wzmocniła. Riley nie rozumiała swojego nagłego pragnienia krwi; jak






