Po zwykłych stanikach przeszłyśmy do sportowych, a potem do bielizny, szortów, koszulek, dresów, balsamów i perfum. Nia pokazała mi swoje ulubione rzeczy, a mi również się spodobały. Patrzyłam, jak ekspedientka skanuje wszystko, co kupujemy; patrzyła na nas trochę jak na wariatki. Nie winiłam jej. Nia zapełniła dla mnie samej trzy torby, a dla siebie jedną.
– Dobrze, razem będz






