Alec.
Wciąż czuję jej usta na moich, minuty po tym, jak się od siebie oderwaliśmy. Ich delikatne drżenie przy moich wargach, sposób, w jaki się nachyliła, jakby jej serce nie mogło już dłużej z tym walczyć. A potem – łzy.
Nie łzy odrzucenia. Nie łzy żalu. Ale coś znacznie bardziej niebezpiecznego. To był ten rodzaj łez, który mówi, że to ma znaczenie. Że ten pocałunek nie był przypadkowy ani lekko






