Wychodzę z sypialni Sadie kompletnie wściekły. Wściekły na sytuację i wściekły na moją reakcję.
Stoję pod jej drzwiami przez minutę, dłoń wciąż trzymam na klamce, próbując zapanować nad emocjami. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy. Wdycham powietrze powoli, napełniając płuca i próbując pozwolić, by wszystko ze mnie spłynęło.
To nie pomaga. Wzburzenie we mnie wciąż tam jest, kotłuje się.
Po kilku






