Sadie.
Wszystko mnie bolało.
Kończyny, głowa, serce.
Nawet w nocnej ciszy milczenie nie przynosiło ukojenia – było ciężkie. Jakby świat wstrzymał oddech, czekając, aż wydarzy się coś strasznego. I jakoś tak wyszło, że byłam jedyną osobą, która to czuła.
Nie zdawałam sobie sprawy, że wstrzymuję oddech, dopóki gwałtownie nie wypuściłam powietrza. Skierowałam się do łazienki. Szłam boso po podłodze,






