W ciąży.
Słowa spadają z ust Sadie jak uderzenie pioruna. Przez chwilę powietrze w biurze zamiera. Oddech więźnie mi w piersi, a nawet Knox zastyga w moim wnętrzu.
Słowa wiszą w powietrzu. Nikt się nie rusza, nikt nic nie mówi. Panuje absolutny bezruch i cisza.
To słowo wciąż rykoszetuje w mojej piersi... I nagle pokój wydaje się zbyt mały dla wszystkich tych prawd, które na nas napierają.
Wycie K






