– Jesteś gotowa na powrót do domu? – pyta cicho Alec, jego głos przebija się przez spokój ciepłego wnętrza chaty.
Rozglądam się raz, potem patrzę na swoje dłonie. Ta mała chata była moim sanktuarium przez ostatnie trzy dni. W niej, z Aleciem u boku, czułam się bezpiecznie. Cierpiałam, tak, ale czułam pokój w pewien pokręcony sposób.
Teraz wracamy do watahy i czuję ciężar na klatce piersiowej. Wiem






