POV Sadie
Las o wczesnym poranku jest cichy, wyciszony i nieruchomy, jakby sam świat jeszcze się nie obudził. Mgła unosi się nisko między drzewami, kłębiąc się jak srebrny dym, a wilgotna ziemia zmiękcza każdy mój krok.
Nie zamierzałam tu trafić. Obudziłam się i stwierdziłam, że miejsce obok mnie jest puste, Aleca już nie było. Przez chwilę po prostu leżałam, wpatrując się w wgłębienie, które zost






