Po telefonie od Micaha zapada gęsta cisza. Dłoń Aleca wciąż mocno zaciska się na telefonie, aż zbielały mu knykcie, ale jego wzrok jest nieobecny, przeskakując między mną a drogą, jakby jedna jego część była tutaj, ze mną, a druga już dawno stąd odeszła.
Wygląda na rozdartego, uwięzionego między obowiązkiem a mną. Znam to uczucie i wiem, że Micah nie dzwoniłby, gdyby nie chodziło o coś ważnego.
Śc






