languageJęzyk

Rozdział 3 Wyrzuć tę kobietę

Autor: Anya Moreau 13 kwi 2026

Amy ostatecznie wróciła do NorthHill i wynajęła dwupokojowe mieszkanie. Tylko na to było ją w tym momencie stać. Właściwie, opłacenie tego lokum pochłonęło niemal wszystkie oszczędności, które zgromadziła przez sześć lat pracy w małym miasteczku, z którego właśnie przyjechała.

Skoro miała dyplom, znalezienie pracy tutaj, w NorthHill, nie powinno kosztować jej wiele wysiłku. Nawet jeśli teraz przypadkiem wpadnie na Callana, sześć lat to wystarczająco dużo czasu, by wydarzenia z przeszłości przestały mieć na nią jakikolwiek wpływ.

Istniało duże prawdopodobieństwo, że już dawno ożenił się ze swoją sekretarką. Amy odepchnęła od siebie myśli o Callanie i zaczęła szukać ofert pracy w internecie; wysłała aplikacje do tylu firm, do ilu tylko zdołała.

Nie chciała, by jej dzieci musiały z jakiegokolwiek powodu głodować. Wykarmienie szóstki to z pewnością ogromny wydatek, a ponadto obiecała im tutaj lepszą edukację, więc musiała jak najszybciej posłać je do szkoły.

Następnego dnia wieczorem otrzymała ofertę pracy na stanowisku asystentki stomatologicznej z możliwością rozpoczęcia pracy od zaraz, już kolejnego dnia. Choć pensja była nieco niska, wciąż było to lepsze rozwiązanie niż bycie bezrobotną. Miała nadzieję, że w międzyczasie otrzyma lepszą ofertę z jednej z pozostałych firm, do których aplikowała.

Następnego dnia stawiła się w pracy i od razu zaczęła ciężko harować. Mężczyzna, któremu bezpośrednio asystowała, był dentystą i szybko złapali wspólny język. Nie chciała, by jej pensja z jakiegokolwiek powodu była zagrożona, więc we wszystkim zachowywała najwyższą ostrożność.

W trzecim dniu jej pracy szef posłał po nią, a gdy tylko stanęła przed jego biurkiem, przemówił: "O czternastej masz być w gabinecie zabiegowym i upewnić się, że wszystkie niezbędne zestawy narzędzi są na miejscu. Dzisiaj przychodzi do nas na przegląd uzębienia ktoś bardzo wyjątkowy, a ja potrzebuję, byś była absolutnie skupiona. Zrozumiano?".

"Zrozumiałam, proszę pana" – Amy grzecznie skinęła głową, po czym odeszła.

Gdy wybiła czternasta, Amy była już w gabinecie ze wszystkimi niezbędnymi narzędziami i nie mogła się doczekać, by zobaczyć, kim jest ów wyjątkowy gość.

Nagle z zewnątrz dobiegł ją hałas zamieszania. Wyjrzała przez okno i zobaczyła zaparkowanych około siedem czarnych jeepów, a pośrodku nich stało Lamborghini. Było oczywiste, że te sześć jeepów stanowiło eskortę dla kogoś, kto znajdował się wewnątrz Lamborghini.

Szybko zebrał się tłum gapiów, a wielu ludzi zaglądało przez okna, by dojrzeć osobę siedzącą w luksusowym aucie.

Amy stała się jeszcze bardziej ciekawa. Jak wyjątkowy musiał być ten człowiek, skoro sama jego obecność przyciągnęła tak wielki tłum? Dwaj mężczyźni ubrani w czarne garnitury stanęli za drzwiami Lamborghini, które otworzyły się same, i ukazała się para smukłych nóg, zanim z samochodu wyłoniła się cała sylwetka mężczyzny.

Promienie słoneczne padały bezpośrednio na jego twarz, a cały jego wygląd emanował szlachetnością i elegancją. Wyglądał jak ktoś z rodziny królewskiej, a jego postawa zdradzała tak potężną władzę, że każdy, kto na niego patrzył, od razu to wyczuwał.

Amy nie mogła zbyt dobrze dostrzec jego twarzy, ale zastanawiała się, czy ten niezwykły mężczyzna, który przyjechał na przegląd zębów, to właśnie on? Jeśli tak, musiała być przy nim niezwykle ostrożna. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęła, było podpaść jakiemuś potężnemu człowiekowi w NorthHill. Chciała tylko mieć wystarczająco dużo pieniędzy, by dobrze zaopiekować się swoimi dziećmi.

Wkrótce drzwi się otworzyły, a Amy natychmiast się odwróciła. Kiedy zobaczyła swojego szefa, odetchnęła z ulgą.

"Wszystko gotowe, prawda?" – zapytał dentysta.

"Tak, proszę pana. Przepraszam, przed chwilą widziałam mężczyznę wysiadającego z Lamborghini, czy to on jest pacjentem, którym będziemy się zajmować?" – zapytała.

"Zgadza się. To najpotężniejszy człowiek w NorthHill i niewiele osób ma okazję w ogóle go zobaczyć, stąd te tłumy na zewnątrz. Proszę, dopilnuj, by wszystko poszło gładko, bo słyszałem, że bywa bardzo wybuchowy" – odparł dentysta.

"Czy to będzie pana pierwsza praca z nim, proszę pana?" – drążyła Amy.

"Zgadza się, i szczerze mówiąc, jestem zdenerwowany. Miejmy po prostu nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze" – odpowiedział, po czym Amy raz jeszcze upewniła się, że przygotowała wszystko tak, jak powinna.

Najpotężniejszy człowiek w NorthHill? Beztroskie zachowanie przy kimś takim to po prostu misja samobójcza.

Wkrótce pojawiło się dwóch potężnie zbudowanych mężczyzn w garniturach. Jeden z nich niósł teczkę, drugi miał puste ręce, ale obaj byli bardzo wysocy, wyglądali groźnie i w ogóle się nie uśmiechali.

Majestatyczna aura wypełniła pomieszczenie, a wzrok Amy padł na tego potężnego mężczyznę. Był wysoki, smukły i niezwykle przystojny. Wprost biła od niego elegancja.

"Jego dziewczyna musi być szczęściarą" – pomyślała Amy.

"Witamy, proszę pana" – dentysta skłonił się i wskazał mu miejsce, w którym miał zostać zbadany. Mężczyzna usiadł w milczeniu, a lekarz rozpoczął badanie zębów.

"Pęseta stomatologiczna, proszę?" – poprosił dentysta w trakcie pracy. Amy stała obok i jak najszybciej podawała mu wszystko, czego potrzebował, ale nigdzie nie mogła znaleźć pęsety.

Czyżby zapomniała jej przynieść? Jak mogła być tak nieostrożna?

"Ja... zapomniałam jej, pójdę ją teraz przynieść" – powiedziała i szybko wybiegła z gabinetu. Boże! Jak mogła zapomnieć o czymś takim?

Gdy tylko po nią sięgnęła, pobiegła z powrotem do gabinetu, ale ku swojemu zdziwieniu nie zastała w nim ani mężczyzny, ani jego ochroniarzy – był tam tylko dentysta.

Z pęsetą w dłoni zapytała ze zdziwieniem: "Gdzie on jest?".

Dentysta podał jej list i wyszedł, nie mówiąc ani słowa.

Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, co jest w środku. Odłożyła delikatnie pęsetę i przeczytała, że została zwolniona. Ot tak? Tylko za to, że przez pomyłkę zapomniała jednego narzędzia.

To musiał być ten "wyjątkowy człowiek", który wydał polecenie jej zwolnienia. Czy był tak podły i bezwzględny? – pomyślała Amy. Czy nikt nie ma prawa popełnić błędu?

Wyszła z gabinetu i udała się do biura dentysty, błagając: "Proszę pana, to była pomyłka, proszę mi wybaczyć. Nigdy nie zrobiłabym tego celowo. Nie wiem, jak mogłam o tym zapomnieć... proszę, to się więcej nie powtórzy".

"Człowiek, który kazał cię zwolnić, nie jest zwykłym człowiekiem; cokolwiek powie, jest ostateczne. Więc jeśli chcesz kogoś błagać, idź do niego i proś o litość" – odparł dentysta, wracając do swoich zajęć.

Amy wiedziała, że żadne błagania nie wpłyną na decyzję dentysty, by sprzeciwił się rozkazowi tego "wyjątkowego człowieka".

Wyszła i zbiegła po schodach, licząc na to, że uda jej się porozmawiać z owym mężczyzną i wyjaśnić mu, że to dopiero jej trzeci dzień w pracy. To był jej trzeci dzień, a ze względu na swoje dzieci musiała pracować.

Nie mogła go dojrzeć, ale zauważyła około czterech potężnych mężczyzn idących w stronę Lamborghini; domyśliła się, że ktoś przed nimi idzie. Nieważne, jak wredny był ten potężny człowiek, musi być rozsądny i spróbować ją zrozumieć.

Pobiegła w stronę ochroniarzy i zanim ktokolwiek zdążył zareagować, stała już przed owym "wyjątkowym człowiekiem". Dopiero teraz mogła dokładnie przyjrzeć się jego twarzy. Miał to samo podobieństwo co jej trzej chłopcy. To przecież zbieg okoliczności, prawda?

Ochroniarze podbiegli do niej, chcąc brutalnie odciągnąć ją od niego, ale mężczyzna dał im znak, by przestali. Wszyscy byli zaskoczeni.

Amy była tak oniemiała i pozbawiona głosu, że zatraciła się w jego przystojnej twarzy. Zamrugała, odzyskując zmysły, gdy dotarło do niej, że stoi przed najpotężniejszym człowiekiem w mieście.

"Proszę pana, proszę mi wybaczyć. To mój trzeci dzień w pracy i nie wiedziałam, że zapomnę narzędzia. Nie chcę zostać zwolniona, naprawdę ciężko pracuję, błagam pana" – prosiła szczerze Amy.

Mężczyzna jedynie wpatrywał się w jej twarz z obojętnością, a gdy przez kolejne trzydzieści sekund nie odezwał się ani słowem, Amy zdenerwowała się i zaczęła się zastanawiać, czy powiedziała coś nie tak. "Przepraszam, jeśli powiedziałam coś niewłaściwego, proszę pana". Amy uznała, że najlepiej będzie po prostu odejść i pogodzić się z losem, niż narażać się na gniew tego człowieka.

Jego spojrzenie było zbyt niebezpieczne i czuła się, jakby za chwilę miała zostać pochłonięta. Była przerażona i chciała się odwrócić, by odejść, ale mężczyzna przemówił: "Jak śmiesz odchodzić?".

Amy zamarła w bezruchu. Jego głos brzmiał jak grzmot i wywołał u niej potężny dreszcz na plecach. Czyż nie ściągnęła właśnie na siebie problemu, którego próbowała uniknąć?

Usta Amy drgnęły instynktownie, próbując coś powiedzieć, ale wszystkie słowa uwięzły jej w gardle.

Ów "wyjątkowy człowiek" podszedł o krok bliżej do Lamborghini i rzucił od niechcenia: "Wyrzućcie tę kobietę".

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Wyrzuć tę kobietę - Jego sześciu sekretnych dziedziców: „Bezpłodna” była żona prezesa | StoriesNook