Tego poranka na dziedzińcu przed komisariatem w SunCity panowała niezwykła cisza. Większość funkcjonariuszy jeszcze nawet nie przybyła. Rosa wciąż trzymała się liści; rześkie powietrze przesiąknięte było słabym zapachem wilgotnego asfaltu.
Lecz spokój prysł, gdy z ciszy wyrwał się pełen paniki krzyk.
„Szybko! Ktoś zasłabł przed główną bramą!”
Kilku funkcjonariuszy wybiegło na zewnątrz. Na ziemi le






