„A więc... resztę życia spędzę na wózku inwalidzkim?”
Głos Lydii był zaledwie szeptem – chrypliwym, drżącym – ale to wystarczyło, by złamać serce Althei. Siedziała przy łóżku sparaliżowana, niepewna, czy jej własny głos zabrzmi stabilnie, gdyby się odezwała.
W pokoju panowała cisza, przerywana jedynie cichym, rytmicznym pikaniem kardiomonitora i niskim szumem klimatyzatora, przez który białe zasło






