Dwie minuty po tym, jak Bailey i jej mama wróciły na swoje miejsca, by dać Rogerowi szansę na oddech, rozległo się pukanie do drzwi, po czym powoli się otworzyły i do środka wszedł Rex.
Jego usta wygięły się w uśmiechu dla rodziny Rogera. Musiał to być pierwszy uśmiech od wczoraj, w dużej mierze wynikający z ulgi, że Bailey nie straciła ojca.
Do Bailey powiedział: – Mówiłem ci, że nic mu nie będzi






