W rezydencji rozlegało się echo kroków Rexa, gdy wszedł do salonu. Rzucił swoją torbę podróżną na pierwszą sofę po lewej stronie i zapadł się w drugą. Jego długie, niemal kobiece rzęsy musnęły policzki, gdy z głębokim westchnieniem zamknął oczy.
Czuł się... samotny.
Z powodu nieobecności Toby'ego i Bailey w domu panowała pewna niekomfortowa pustka, a świadomość, że nie wrócą już do tej rezydencji,






