Powiedzieć, że Bailey się nie denerwowała, byłoby wierutnym kłamstwem. Była jednym wielkim kłębkiem nerwów. Toby mógłby się teraz z niej śmiać, biorąc pod uwagę, jak dziś rano przechwalała mu się prosto w twarz, że oszołomi jego ludzi swoją elokwencją. Chodziła tam i z powrotem, a długa, srebrzysta, zwiewna suknia, którą wybrała dla niej Polly, ciągnęła się po bordowym dywanie wyściełającym kulisy






