Przez chwilę zastanawiał się, czy nie przestać. Nie był jeszcze gotowy, by skończyła, nie kiedy delektował się tym dwunastodaniowym posiłkiem przed nim.
Może mógłby spędzić tak resztę nocy, balansując na krawędzi, pożerając ją aż do wschodu świtu...
– Nie p-przestawaj. – Błagania nadeszły cichym, niemal zawstydzonym szeptem. Jak najsłodsze, zakazane poddanie.
– Proszę, nie p-przestawaj, Ric – zawo






