Zaczęły pojawiać się cztery dni temu. Dziwne, nienazwane barwy, które lśniły wokół niektórych ludzi.
Mieszanki żywiołów, których nie potrafiła zidentyfikować, przesuwające się i zniekształcające w sposób, w jaki żaden naturalny kolor nigdy tego nie robił. Nie dotyczyło to każdego, tylko nielicznych. A jednak ona je widziała.
Co to były za kolory? Co to oznaczało? Emery nie miała pojęcia.
Likańska






