Poruszyła się, a on uniósł głowę, pozwalając jej na swobodę ruchu. Zsuwając się niezgrabnie z jego kolan, w dół między jego rozchylone nogi, Emery wyprostowała się, klękając.
– Co robisz? – zapytał z odrobiną niepewności. – Wygodnie ci?
– Tak. – Wsunęła dłoń w jego luźne spodnie, uwalniając go.
Zrozumienie zaświtało w jego oczach, które lekko się zmrużyły.
Ślinka napłynęła jej do ust. – Pozwolisz






