Z perspektywy Freyi
Caelum wyglądał tak, jakby ziemia otworzyła się pod jego stopami. Tym razem to nie ja nosiłam piętno porzucenia. To był on. To on został obnażony przed watahami – żałosny, wystawiony na widok publiczny.
Aurora, zawsze chętna, by pozszywać z powrotem swoją godność, wymusiła kruchy uśmiech. – Uczucia – oświadczyła głosem podniesionym zbyt wysoko – nie mierzy się majątkiem samca,






