Perspektywa Silasa
– Freyo – mruknąłem. – Jeśli kiedykolwiek zechcesz mnie znów pocałować, wiesz, że nie musisz pytać.
Jej westchnienie było ciche, rozbawione, droczące. Czułem puls jej wilczycy przy swoim – ciekawy, ostrożny, ale i figlarny. Na zewnątrz ulice Ashbourne przemykały w rozmyciu; miasto budziło się, nieświadome burz czających się w jego cieniach. Nasza podróż tutaj miała być prosta: d






