Perspektywa trzecioosobowa
W chwili, gdy Victor wszedł do prywatnej loży baru, hałas wypełniający przestrzeń zdawał się zapaść w ciszę.
Tuzin par oczu zwróciło się w jego stronę. To nie było zamierzone – po prostu nosił w sobie taką obecność. Taką, która uciszała śmiech, zamrażała ruch i zmuszała każdego wilka w pomieszczeniu do uznania jego przybycia.
Lana siedziała na szczycie długiej aksamitnej






