~Punkt widzenia Graysona~
Uderzyłem mocno o podłoże.
Siła uderzenia wstrząsnęła moimi kośćmi, żebra krzyczały z bólu, gdy turlałem się po brudzie. Świat się zamazał, ale nie zostałem w parterze. Nie mogłem.
Dziki warkot rozdarł noc, gdy Dylan znów zaatakował, jego masywna wilcza forma była smugą ciemnego futra i lśniących kłów. Jego oddech był gorący, gęsty od zapachu krwi – krwi Avy – i to samo w






