– Nie – oświadcza. Jej oczy wpatrują się we mnie bez wyrazu. – Puść mnie, beto – jej głos jest wobec mnie zimny, a ja wydaję z siebie cichy skowyt.
Jej wzrok przenosi się na Leondre'a; kłania się z szacunkiem, jak prawdziwa poddana swojemu królowi. Patrzymy, jak odchodzi, a ja wpatruję się w schody, na których zniknęła.
– Królu Leondre, jest nam niezmiernie miło...
– Daruj sobie i powiedz mi, dlac






