Korn zmarszczył brwi. Spojrzał na żelazne drzwi, które otwierały się na lochy, drapiąc się po szczęce. Po chwili zastanowienia powiedział, przesuwając pieniądze z powrotem do Hozara: "Nie musi mi pan za to płacić gotówką, panie Hozar. Proszę tylko wypełnić ten formularz, a ja zaprowadzę pana do niego lub do niej."
Zaśmiał się cicho. "Chciałbym, aby to zostało między nami," powiedział. "Proszę, weź






