Z perspektywy Dylana.
Cóż, wszystkiego najlepszego dla mnie!
Tak, to był dzień moich osiemnastych urodzin, moje pierwsze urodziny, w które obudziłam się całkowicie sama. Freddiego nie było tu, by rzucić się na mnie, krzycząc z całych sił "sto lat"... mojej mamy nie było, by mnie mocno przytulić czy życzyć mi miłego dnia. Nick nie miał zamiaru wpaść, by dać mi osiemnaście urodzinowych szturchańców,






