Victor
Wyszedłem z hotelu i od razu przywitał mnie znajomy błysk czarnego samochodu czekającego przy krawężniku.
Hayes, mój sekretarz, stał z przodu pojazdu, dokładnie tam, gdzie się go spodziewałem. Zawsze był dziesięć kroków do przodu. Lekko się skłonił. – Dzień dobry, panie Kincaid.
Odwzajemniłem mu się pojedynczym skinieniem głowy.
Poruszył się szybko, otwierając tylne drzwi pasażera. W






