Victor
Zmarszczyłem brwi, patrząc z góry na kobietę rozciągniętą na moim łóżku, ubraną tylko w bieliznę.
Dlaczego do cholery to wciąż mi się przytrafia?
W zeszłym tygodniu nakryłem nową stażystkę nagą w moim biurze, z rozłożonymi na biurku nogami jak jakaś tania ofiara. Dwa dni później byłem na spotkaniu z potencjalnym wspólnikiem, kiedy jego ledwo pełnoletnia córka zaczęła przesuwać stopę po mojej nodze pod stołem, celując prosto w mojego kutasa i posyłając mi uwodzicielskie spojrzenia, jakby miała jakiekolwiek pojęcie, co robi.
Zastanawiałem się, czym do cholery karmią dzisiaj te młode kobiety, że są tak zdesperowane, by wślizgnąć się do mojego łóżka.
Cóż, tak naprawdę nie musiałem się zastanawiać. Znałem już odpowiedź.
Mój tak zwany ojciec.
Stary człowiek od lat, odkąd zmarła moja żona, próbował mnie z kimś swatać.
Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że wciąż byłem w żałobie. Tamten etap w moim życiu był już zamknięty. I to od dawna. To nie dlatego nie ożeniłem się ponownie.
Prawda była znacznie prostsza: po prostu nie byłem zainteresowany. Nie interesowały mnie chaotyczne, udawane relacje, jakich pragnął dla mnie ojciec, ani ta niekończąca się parada kobiet rzucanych mi do stóp.
Czy uprawiam seks? Jasne. Nie byłem mnichem. Byłem człowiekiem. Od czasu do czasu, gdy moje ciało tego wymagało, znajdowałem sobie kobietę – taką, która rozumiała zasady gry – i zaspokajaliśmy swoje potrzeby. To było proste i przejrzyste. Żadnych przywiązań, zawsze było bezpiecznie i zawsze na jeden raz. Żadna z nich nie miała nosić dziecka, którego nigdy nie chciałem. Mój ojciec jednak nie pochwalał moich metod. Pragnął dla mnie czegoś innego.
– Inni synowie dają swoim ojcom wnuki – narzekał kilka tygodni temu. – Tylko ja jestem bezdzietny. Wiesz, jak zazdrosny się robię, gdy patrzę, jak moi przyjaciele bawią się ze swoimi wnukami? Czasami mi dokuczają z twojego powodu. Masz już czterdzieści lat, Victorze. Potrzebuję wnuka!
Powiedziałem mu bardzo wyraźnie, że nie interesują mnie kobiety, które mi podsuwał. Najwyraźniej ten stary drań źle mnie zrozumiał. Myślał, że chodzi mi o starsze kobiety, więc zmienił strategię. Teraz podsyłał mi młodsze, licząc, że może świeższe ciało skusi mnie, bym dał mu to, czego pragnął.
A ta kobieta, rozciągnięta na moim łóżku, była ewidentnie jedną z jego rekrutek.
Skrzyżowałem ramiona na piersi i spojrzałem na nią z góry; mięsień w mojej szczęce drgnął.
Jej powieki zatrzepotały, a gdy otworzyła oczy, spojrzała na mnie. Jej wzrok zsunął się po moim ciele, jakby oceniała kawałek mięsa w sklepie rzeźniczym, sprawdzając, czy nadaje się na średnio wysmażony stek. Sposób, w jaki na mnie patrzyła, sprawił, że poczułem pod skórą palące gorąco.
Serio? Czyżby tym razem mój ojciec wybrał wariatkę? Czy to nie ja miałem być tym, który ocenia, czy ona spełnia moje standardy, a nie odwrotnie? Mimo to musiałem przyznać staremu trochę racji. Wyglądało na to, że odrobił zadanie domowe.
Ta kobieta miała ciało, które potrafiło doprowadzić mężczyznę do szaleństwa. Wąska talia, długie nogi, sterczące piersi ledwo powstrzymywane przez delikatną, czarną koronkę. Jej szare oczy błyszczały, a pełne, miękkie usta były lekko rozchylone. Bielizna idealnie przylegała do każdej krągłości.
Niech to szlag.
Złapałem się na tym, że ją pożeram wzrokiem, zanim w ogóle to sobie uświadomiłem.
– Czy to… mój mokry sen? – wymamrotała, a jej usta wygięły się w uśmiechu.
Uniosłem brew. Uderzyła się w głowę, kiedy tu wparowała? To ona leżała naga w moim łóżku, próbując mnie uwieść, i to ona zachowywała się tak, jakby to była jakaś fantazja?
Szorstko przeczesałem dłonią włosy i mruknąłem pod nosem: – Kurwa, nie mam do tego dziś cierpliwości.
Odwróciłem się z zamiarem podejścia do szafki, na której leżał mój telefon.
To był błąd. Kolejny bałagan, w który nie chciałem zostać wciągnięty.
Byłem o krok od zadzwonienia po sekretarza i kazania mu sprzątnąć ten bałagan, żeby wyrzucił ją stąd, a on sam załatwiłby z nią kwestię wynagrodzenia, które ojciec pewnie jej obiecał. Zanim jednak zdążyłem sięgnąć po telefon, poczułem, jak jej ramiona oplatają mnie w pasie. Zamarłem na ten nagły dotyk.
– Nie, proszę, nie odchodź – wyszeptała. – Proszę… ty też mnie nie zostawiaj. To tylko sen, prawda? To po prostu sen. Nawet nie wiesz, jak bardzo bezwartościowa bym się czuła, gdyby nawet mężczyzna z mojego snu nie chciał mieć ze mną nic wspólnego.
Spojrzałem na nią obojętnie. Klęczała na łóżku, z policzkiem przyciśniętym do mojego brzucha i ramionami mocno splecionymi wokół mojej talii. Z tego kąta jej twarz znajdowała się na wysokości moich bioder, niebezpiecznie blisko miejsca, gdzie ręcznik ledwo trzymał się na moim ciele.
Jej gorący oddech owiewał moją skórę, wywołując we mnie niespodziewany dreszcz.
– Nie jestem wystarczająco atrakcyjna? – Odsunęła się nieznacznie, na tyle, bym mógł dostrzec jej twarz. Kiedy mówiła, jej szare oczy były szkliste, a powieki wpółprzymknięte. – Dlaczego nikt nie potrafi zadowolić mnie w odpowiedni sposób? Mam dwadzieścia trzy lata… – mruknęła, jakby się tego wstydziła. – I nigdy… żaden mężczyzna nigdy mnie nie usatysfakcjonował. Nigdy nawet… nie doszłam. Ten dupek był moim pierwszym, ale ani razu mnie nie zadowolił.
Przygryzła wargę, a jej palce sięgnęły do ręcznika owiniętego wokół moich bioder. Pociągnęła go powoli w dół, odsłaniając więcej mnie. – Nawet jeśli to tylko sen – wyszeptała głosem nabrzmiałym pożądaniem – biorę to. Muszę wiedzieć, jak smakuje rozkosz.
Moje spojrzenie pociemniało. Nie wiedziałem, co było bardziej zaskakujące – jej słowa, czy fakt, że pomimo całej mojej frustracji, pomimo każdej logicznej części mojego umysłu krzyczącej do mnie, bym przestał, właśnie stawał mi kutas.
Kurwa.






